Zakład Usług Szklarskich Zbigniewa Świerblewskiego, ul. Św. Krzyża 3

Zakład na ul. Św. Krzyża 3 to miejsce niezwykłe – od ponad 100 lat niezmiennie świadczy się tu usługi szklarskie, a samo miejsce pełni równocześnie funkcję zabytku. Jak opowiada właściciel – Zbigniew Świerblewski – fakt ten w równym jest powodem do dumy, jak i niewinnych frustracji ze względu na ograniczenia, jakie ten zaszczyt ze sobą niesie. 

 

Księga

Na najwyższej półce zabytkowego regału w Zakładzie Szklarskim na ul. Św. Krzyża spoczywa zabezpieczona folią Księga Cechu Szklarzy
w Krakowie z 1960 roku. To nie tylko świadectwo historii tego fachu w mieście, ale też dowód niezwykłego talentu plastycznego i znajomości kaligrafii osób uzupełniających ją. Starannym pismem wynotowano tu dzieje rzemiosła szklarskiego, a tekst wzbogacono m.in. wypisami
z pierwszych przepisów dla tego zawodu oraz statutem cechu z 1778 roku.

Przez długi czas szklarze należeli do wspólnego cechy wraz z malarzami i snycerzami. Wielu mistrzów miało podwójne uprawnienia wykonując jako majstersztyk obrazy na szkle. Dopiero w XVIII wieku szklarzom udaje się oddzielić i stworzyć własne struktury. Było to zresztą konieczne ze względu na dużą liczbę rzemieślników tego fachu w Krakowie. Potwierdza to choćby fakt, że w czasach, gdy konieczna była obrona miasta, szklarze „obsługiwali” nie tylko przyporządkowaną sobie basztę, ale wspierali też innych rzemieślników.

(Nie)chciane dziedzictwo? 

Księga Cechowa nie może znajdować się w bardziej odpowiednim miejscu – warsztat Zbigniewa Świerblewskiego jest najdłużej działającym zakładem szklarskim w mieście. Jego historia sięga lat 80. XIX wieku. Wiekowość tego miejsca znalazła uznanie wśród historyków sztuki, dlatego od lat 60-tych w całości znajduje się on w rejestrze zabytków.

Każdy, kto choć raz przechodził ulicą św. Krzyża zwrócił zapewne uwagę na niezwykły wygląd zakładu. Witryna z końca wieku XIX, składająca się z drzwi wejściowych i okna wystawowego, posiada zwijane wiedeńskie żaluzje (obecnie nieużywane), profilowane drzwi, okna, szpalety i oryginalne okucia. Bardzo cenne są również szklane szyldy ze złoconym liternictwem blokowym (charakterystyczne dla okresu dwudziestolecia międzywojennego) na czarnym tle. O powstaniu szyldów w tym okresie może też świadczyć czterocyfrowy numer telefonu (dla przykładu – w 1908 w Krakowie było zaledwie 800 abonentów). Instrumentarium warsztatu również zasługuje na uwagę – znajdziemy tu ponad stuletni cyrkiel do ciecia szkła, drewniane narożniki oraz przepiękny wiedeński wzornik z próbkami szkła. Podobnie meble – jak drewniany regał z przegrodami (fachami) na poszczególne rodzaje i rozmiary szkła – stanowią oryginalny wystrój. Do tej kolekcji dołączyło niedawno stuletnie lustro, które w wyniku wytrącania się srebra w postaci nieregularnych prześwitujących plam zyskało niezwykły wygląd.
Rzemieślnicy, którzy tu pracowali musieli doceniać wartość zakładu, jako świadka historii. Dzięki temu w niemal niezmienionej formie można podziwiać to miejsce do dziś. Kim byli Ci ludzie?

Piękną witrynę zawdzięcza zakład swojemu założycielowi, Samuelowi Finkelsteinowi. W wyniku represji wobec Żydów w drugiej połowie lat 30-tych postanowił on przenieść swoją działalność w bardziej ustronne miejsce. Zawarł umowę z młodym szklarzem, Tadeuszem Heretykiem, który posiadał lokal na ulicy Krowoderskiej. W wyniku tej zamiany Heretyk stał się właścicielem dużego znanego zakładu i częściowo skorzystał ze sławy poprzedniego właściciela.
Nie można jednak nic ujmować szklarzowi – przeszedł on szereg praktyk w najbardziej znanych krakowskich warsztatach, m.in. w Zakładzie Przemysłu Szklanego SA (dawniej: INDUSTRIA), już jako czeladnik – w Zakładzie Witrażowo-Szklarskim pod założoną w 1880 roku Firmą „Teodor Zajdzikowski i Syn”. Tadeusz Heretyk był mocno zaangażowany w działalność cechową i wyszkolił ok. 15 uczniów. W tej grupie znalazł się również jego przybrany syn, Zbigniew. Wspomina on, że ojczym był dla niego równie surowy jak dla innych uczniów, jednak ten rygor zaowocował doskonałym przygotowaniem do zawodu. Jako majstersztyk młody adept rzemiosła wykonał szklaną literę „Z”. Komisja doceniła ambitny pomysł i udzieliła mu uprawnień mistrzowskich, przymykając oko na fakt, że litera rozsypała się w rękach jednego z egzaminatorów.

„Wszelkie roboty w zakres szklarstwa wchodzące”

Pierwszą wizytówką zakładu była piękna suczka o imieniu Diana. Pan Zbigniew, który był wówczas młodym chłopcem, wspomina, że miała ona swoje legowisko na jednym z blatów i majestatycznie spoglądała na pracę szklarzy, czujnie reagując na wchodzących klientów. Dziś zakład najbardziej kojarzony jest trójwymiarowej pocztówki z Japonką mrugającą okiem, która stoi w oknie wystawowym. Kiedy Pan Zbigniew zakupił nowy firmowy samochód dostawczy postanowił zamiast zwykłej reklamy umieścić tam właśnie „mrugającą kobietę” oraz historyczny szyld.

„Wszelkie roboty w zakres szklarstwa wchodzące”, o których tam mowa to: szklenie witryn, naprawa okien, montaż luster i inne. W zakładzie pracuje się wyłącznie ręcznie. Wymogi, jakie stawia konserwator zabytków są rygorystyczne i wykluczają wstawienie do lokalu jakichkolwiek większych maszyn. Pan Zbigniew ubolewa trochę nad tym, że zakład nie może się modernizować. Zdarza się bowiem, że w przypadku dużych i skomplikowanych zamówień, muszą korzystać z usług warsztatu wyposażonego w precyzyjne maszyny. Przykładem takiego zlecenia, z którego Pan Zbigniew jest zresztą bardzo dumny, jest Dom Mody Włoskiej VITKAC w Warszawie, gdzie duża część projektu związana z lustrami została wykonana właśnie przez krakowski zakład.
W zakładzie używa się przede wszystkim nożyków szklarskich zakończonych kółkami ze spieków ze zbiorniczkami na olej zapewniającymi odpowiedni poślizg i gładkość cięcia. Tylko diament używany przed laty, nie wymagał użycia płynu. Pan Zbigniew przechowuje w domu małą kolekcje noży z diamentami, które dziś stanowią cenną pamiątkę. Do wycinania kółek służy, podobnie jak przed laty, cyrkiel szklarski.
Zbigniew Świerblewski twierdzi, że „taki zakład nigdy nie zginie”. Szklarz będzie zawsze potrzebny, a wiele osób wybierze się właśnie tutaj,
by przez moment pobyć w miejscu, które łączy w sobie warsztat pracy i niemego świadka minionych lat.

Polecam zdjęcie ulicy św. Krzyża z 1929 roku na stronie Dawno temu w Krakowie, gdzie widoczna jest m.in. właśnie zabytkowa witryna Zakładu Szklarskiego: http://www.dawnotemuwkrakowie.pl/miniatury/1-ul-sw-krzyza/ 

Zobacz to miejsce na mapie Dobrych Cech

    Jadwiga Zając

    Zdjęcia: Monika Chrabąszcz



5 komentarzy

  1. Maciej wrote:

    Podobno miał powstać film z udziałem Pana Zbigniewa, czy coś wiadomo na ten temat??

    • Jadwiga Zając wrote:

      To prawda, ponoć były tam nawet dwie ekipy TV. Jedna z krakowskiej telewizji więc jest szansa, że gdzieś ten film zobaczymy. Z drugim filmem może być problem – no chyba, że ktoś ma dostęp do japońskiej telewizji:) Swoją drogą, Japończycy nakręcili w Krakowie bardzo dużo materiału o tradycyjnych zakładach usługowych – ten wątek jeszcze powróci.

  2. Ryszard wrote:

    Polecam zakład – szybka ,fachowa i kulturalna obsługa …..

    Dziękuję

  3. Łukasz wrote:

    Pana Zbigniewa pamiętam jako miłego i pracowitego szefa.Pracowałem u niego jedynie 4 miesiące ale nauczyłem się paru rzeczy:))))))))))

  4. Converso wrote:

    Bardzo klimatyczny zakład szklarski, na pewno przywołuje dużo wspomnień samym swoim świetnie zachowanym XIX wyglądem. Sam zawód ma bardzo długie tradycje, szczególnie w Krakowie.