Tradycjonaliści i innowatorzy w książce pt. „Polskie firmy rodzinne”

744374-n-a

Książka Polskie firmy rodzinne pokazuje, że małe, prywatne interesy nigdy nie są egoistyczne. Nie mogą być, bo inaczej długo by nie przetrwały.

Anna Zasiadczyk i Artur Krasicki zgromadzili 13 opowieści o ludziach od kilku pokoleń tworzących firmy – czasem przechodziły one z ojca na syna, czasem z matki na córkę, niekiedy były spadkiem po wuju albo czymś, do czego włączano się po ślubie. Poznajemy dzieje biznesów krakowskich, poznańskich, łódzkich i warszawskich, lecz każda firma miała zupełnie inne dzieje, powiązane z innymi nadziejami, ambicjami i zainteresowaniami jej twórców. Słowem: książka to przekrój przez najlepsze tradycje miejskiej przedsiębiorczości w Polsce.

Wśród licznych zdjęć archiwalnych i współczesnych, ilustrujących opisywane historie, czytelnicy Dobrych Cech na pewno rozpoznają fotografie Moniki Chrabąszcz. Znajdzie się również kilkoro bohaterów znanych z naszej strony – atelier fotograficzne Garzyńskich i zakład krawaciarski JaniNa. Jednak Anna Zasiadczyk i Artur Krasicki dotarli w Krakowie do osób, z którymi my nie mieliśmy okazji rozmawiać: poznajemy dzieje zegarmistrza Płonki i ramiarzy Lachmanów.

Ich przedsiębiorstwa – podobnie jak inne opisywane na kartach Polskich firm rodzinnych – zaczynały działalność zazwyczaj na początku XX wieku, potem następował Niezwykle ciekawy wydaje się fakt, że wszystkie opisywane firmy posiadają zazwyczaj tradycje z przełomu XIX i XX wieku, jak gdyby było to jakieś szczęśliwe pokolenie wybitnie przedsiębiorczych, rodzinnych Polaków. Zdołali oni stworzyć taki szkielet przedsiębiorstwa, który przetrwał burzliwe przemiany gospodarcze i polityczne ostatnich stu lat. Starsze firmy prawdopodobnie nie zdołały utrzymać się na rynku albo przekształciły się w o wiele większe, już nie-rodzinne biznesy.

Po prosperity dla przedsiębiorczości polskiej w 20-leciu międzywojennym, następowały zawirowania wojenne i okres uśpienia w czasie PRL. Dopiero po 1989 roku opisywane firmy znów rozpoczęły zmagania ze fiskusem, konkurencją i zmieniającymi się klientami.

Czytając książkę wielkie wzruszenie wywołują momenty pokazujące, jak duże znaczenie dla klientów ma wielopokoleniowa ciągłość opisywanych miejsc. Przychodzą do nich ludzie, których rodzice albo dziadkowie korzystali z usług tej samej rodziny kilkadziesiąt lat temu. Atelier fotograficzne Garzyńskich odwiedził raz klient z pytaniem, czy przypadkiem nie mają kliszy wykonanej 30 lat temu. Klisza się znalazła, bo zakład ma zwyczaj przechowywania wszystkich negatywów.  Z kolei zegarmistrzowi Płonce pewien człowiek opowiedział kiedyś, że w 1939 roku jego babcia zostawiła do naprawy zegarek, ale nie mogła go odebrać, bo wybuchła wojna. Okazało się, że zegarek ciągle czekał i w dodatku był już naprawiony!

Książka Polskie firmy rodzinne pokazuje różne oblicza wierności tradycji i dziedzictwu, jakie w spadku po rodzicach czy dziadkach otrzymali współcześni właściciele opisywanych zakładów. Jedni wierność będą okazywać przywiązaniem do dawnego sposobu uprawiania rzemiosła. Inni, aby utrzymać się na rynku, postawią na nowoczesność: reklamy w Internecie, szkolenia w Szwajcarii, studia z psychologii sprzedaży.

Jednak dla wszystkich rodzinna tradycja jest wielkim zobowiązaniem.

Filip Skowron

– – – > Polskie firmy rodzinne (Anna Zasiadczyk, Artur Krasicki; Wydawnictwo MUZA)