Bar Potraw Szwedzkich Svensson – Bronisława Kłopotowska, ul. Długa 12 (obecnie: ul. Długa 21)

Nastał czas na zapowiadany już bardzo dawno temu na Facebooku materiał o Barze Potraw Szwedzkich Svensson. Z różnych przyczyn nie ukazał się on wtedy na stronie. Dziś zdecydowaliśmy się opublikować tekst w mocno okrojonej wersji. Na szczęście, to co najistotniejsze, zostało uchwycone na fotografiach.
Uwaga! Na początku roku bar zmienił adres i znajdziecie go przy tej samej ulicy, bliżej Nowego Kleparza, pod numerem 21.

Svensson (zdj. Monika Chrabąszcz)Przekraczając próg piekarni Svensson nie tylko cofamy się w czasie, ale też wyruszamy w nostalgiczną podróż na północ. Zewsząd otacza nas intensywna żółć i jasny błękit, jednoznacznie odsyłające nas do Szwecji, gdzie zaczyna się historia tego niezwykłego na mapie Krakowa miejsca.

Na początku lat 80-tych przy ulicy Długiej, w miejscu, gdzie do tej pory funkcjonował bez sukcesów społemowski bar „Gong”,  rozpoczyna swoją działalność Pani Bronisława Kłopotowska. W tym czasie w Krakowie powstawały punkty sprzedające zapiekanki, które jako rodzima wersja „fast-foodów” wzbudziły prawdziwe poruszenie i świetnie się przyjęły. Równie spektakularną karierę rozpoczął pieróg szwedzki – podawany na ciepło, ale stanowiący alternatywę dla zapiekanek. Kolejki po aromatyczną przekąską z grzybami lub mięsem mielonym, ciągnęły się aż do Apteki Pod Złotym Lwem. Ludzie byli nieco zaskoczeni – skąd kuchnia szwedzka w Krakowie? – ale doceniali prostotę i wspaniały smak dania.

Svensson (zdj. Monika Chrabąszcz)

 

Rok 1989 był dla zakładu przełomowy. Pani Bronisławie udało się przejąć interes i rozpoczął się drugi etap korzystnej koniunktury. To wtedy wnętrze zyskało swój niepowtarzalny charakter – barwy narodowe Szwecji stały się wszechobecne (począwszy od ścian, przez stroje obsługi, a na kwiatach i stojaku na parasole skończywszy). Wtedy też zmieniono nazwę lokalu, wybierając najpopularniejsze nazwisko w Szwecji – „Svensson”. Do dziś przechodząc ulicą Długą nie sposób nie zauważyć tego miejsca – na tle szarych kamienic stanowi radosną odmianę dla oka, mile kusi nas aromatem świeżego pieczywa, kminku i czarnuszki.

Svensson (zdj. Monika Chrabąszcz)

„Svensson” to miejsce unikalne. Być może dzięki temu miejscu zachowa się pamięć o tej aromatycznej zakąsce. Dla starszych Krakowian jest to wciąż żywy odprysk przeszłości, która działa na wszystkie zmysły: kolorami, zapachem, smakiem, ciepłem.

Na początku tego roku bar zmienił adres i znajdziecie go przy tej samej ulicy, bliżej Nowego Kleparza, pod numerem 21. Od tamtego roku przy ulicy Dietla 43  działa drugi punkt nazwany „Svensson Bis”.

Jadwiga Zając

Zdjęcia: Monika Chrabąszcz



5 komentarzy

  1. Ola wrote:

    Smak z dzieciństwa. Smak i zpaach, który można przywołac we wspomnieniach.
    Dziś po kilku latach zamówiłam polówkę z pieczarkami i muszę z przykrością stwierdzić, że NIGDY WIĘCEJ !!!! Pamiętam, zę na pieroga się kiedyś czekało, czasem długo. Potwornie gorący, pachnący, mięciutki… Dziś dziewczyna podała mi go szybciej, niz schowałam resztę do porfela 🙁 Leżał pewnei kilka godzin, bo (zdrowymi!) zębami cięzko mi go było ugryźć tak był spieczony. I ledwo, ledwo ciepły… FATLANIE 🙁

  2. Florian wrote:

    ciekawe czy tak szwedzi zrobiliby restauracje polską u nich w kraju.. raczej nie sądze;]

  3. KRS wrote:

    niestety nie maja nic wspolnego ze starymi pierogami. Mieszkalem brame obok w latach 80-90, wiec bylem czestym bywalcem starego baru na poczatku Dlugiej. Farsz nie ten sam , czarnuszki brak….jedyne co pozostalo to obsluga totalnie obojetna, wrecz zniecierpliwiona faktem ze przerwalem rozmowe tel.