Rzemiosło na przestrzeni wieków, cz. 2/2

SPOŁECZNE POSTRZEGANIE RZEMIOSŁA

Promocja i aktywizacja punktów usługowo-handlowych jest zagadnieniem bardzo złożonym, konieczna jest refleksja nad problematyką kontekstu historycznego, ale także nad współczesnym wizerunkiem rzemiosła. Wydaje się bowiem, że mamy tu do czynienia z paradoksem. W świadomości społecznej, w mediach, ale i w środowisku naukowym dominuje tzw. „skansenowe” traktowanie rzemiosła, które prowadzi do dwóch skrajnych postaw.

Jedną z przyczyn stereotypowego postrzegania pracy rzemieślniczej jest brak elementarnej wiedzy o jej charakterze i kojarzeniu jej przede wszystkim z tradycyjnym rękodziełem (zwłaszcza ludowym). Z wielu powodów kontakt z rzemieślnikami jest nikły lub nieuświadamiany. Można się domyślać, że większość społeczeństwa korzystając z usług fryzjera, ślusarza, cukiernika czy mechanika samochodowego nie ma pojęcia o związku tych zawodów z cechami rzemieślniczymi. Ta przynależność do struktur cechowych bywa nieeksponowana przez właścicieli zakładów,  przez co trudno ich odróżnić od tzw. „partaczy”. Z kolei przyczyny społeczno-ekonomiczne, o których szerzej będzie mowa w następnych felietonach (takie jak: komercjalizacja usług, produkcja masowa, technicyzacja produkcji i malejące zapotrzebowanie na dobra unikalne), powodują, że spora część społeczeństwa nie musiała korzystać z usług rzemieślniczych w ogóle.


Rzemiosło jako produkt turystyczny

Lokowanie rzemiosła w symbolicznym i dosłownym „skansenie” jest udziałem osób odpowiedzialnych za promocję w jednostkach samorządu terytorialnego. „Rzemiosło tradycyjne jest atrakcyjnym elementem wizerunku” – pisze w książce Handmade : praca rąk w postindustrialnej rzeczywistości socjolog Krzysztof Bondyra. Takie podejście niejednokrotnie prowadzi do wykorzystywania w strategia promocyjnych i marketingowych wybranych zakładów rzemieślniczych, jako swego rodzaju atrakcji turystycznych. Jest to metoda sprawdzona i sama w sobie nie może być oceniana negatywnie. Należy jednak zauważyć, że chęci promowania się poprzez rzemiosło nie towarzyszy zazwyczaj rzetelne rozpoznanie sytuacji tych zawodów i ewentualne wsparcie – często wydaje się, że możliwość nazywania ich „ginącymi”, „odchodzącymi”, „umierającymi” jest największym ich atutem. Trwanie w takim przekonaniu blokuje działania mogące wspomóc rozwój tych dziedzin działalności, by nie dopuścić do ich rzeczywistego „wymarcia”. Przykład Krakowa pokazuje, jak wiele w tej kwestii zależy od polityki samorządów. Problemy lokalowe to najbardziej odczuwalne zagrożenie. Władze miasta powinny powstrzymywać postępujące procesy gentryfikacyjnych, a już na pewno – nie mogą być stroną aktywną tego procesu. Tymczasem niestety, takie sytuacje mają miejsce, również w Krakowie. Przykłady znaleźć można wczytując się w opisy miejsc prezentowanych przez Dobrych Cech – wielu właścicieli zakładów jest bowiem w stanie ciągłej negocjacji cen czynszów podnoszonych przez Zarządu Budynków Komunalnych.


„Brudna robota”

Kolejnym problemem jest radykalna zmiana statusu pracy rzemieślniczej – od bardzo dobrze ugruntowanego w społecznym odbiorze zawodu o godnej tradycji gwarantującej wysoki poziom usług i pewne zatrudnienie dla pracowników, do niestałego, niepewnego zajęcia kojarzonego z „brudną” pracą fizyczną i „obciachem”. Wiąże się to ściśle ze zjawiskiem definiowanym przez Krzysztofa Bondyrę jako „wzrost aspiracji edukacyjnych”. W efekcie w zetknięciu z polskim rynkiem pracy absolwenci szkół wyższych pozostają często bezradni (a w dalszej perspektywie: bezrobotni) wobec dominujących ofert pracy dla wykwalifikowanych rzemieślników i pracowników fizycznych. Palącym wyzwaniem dla środowiska jest zatem przełamanie stereotypu stygmatyzującego osoby wykonujące  rzemiosło jako niewykwalifikowanych pracowników fizycznych.


Wewnętrzna słabość środowiska rzemieślniczego

Przyczyn zaistniałej sytuacji może być wiele, ale z pewnością jedną z nich jest wewnętrzna słabość środowiska rzemieślniczego. W 2007 roku niepowodzeniem zakończyły się próby wymuszenia zmian w ustawodawstwie, dążące do zaostrzenia przepisów o nadawaniu uprawnień osobom wykonującym zawody rzemieślnicze. Starania te wpłynęły niekorzystnie na wizerunek zewnętrzny środowiska, oskarżanego o próby monopolizacji i ograniczania wolnego rynku. Argumenty o konieczności zapewnienia klientom usług na najwyższym poziomie, gwarantujących satysfakcję, bezpieczeństwo i długie użytkowanie, nie spotkały się z aprobatą władz, a przede wszystkim mediów, które zaostrzają regularnie sytuację przedstawiając rzemieślników cechowych jako „wroga publicznego”. Ataki medialne są o tyle ułatwione, że nie spotykają się z niemal żadnym odzewem i próbą obrony swoich racji oskarżanego środowiska.


Technologia a rzemiosło – nie tak oczywista opozycja

Powszechnym problemem jest nieznajomość realiów współczesnego rzemiosła. Bondyra słusznie zauważa, że „przekroczyło ono w zakresie technologii fazę preindustrialną, przekształcając się w dużym stopniu w drobny przemysł”. Należy bowiem pamiętać, że w istocie już od dawna wykorzystuje się w rzemiośle przemysłowe metody produkcji, a zakłady o takim podejściu są wyjątkowo cenione w sektorze małych i średnich przedsiębiorstw. Fakt łączenia doświadczenia w pracy ręcznej z nowymi technologiami jest na rynku usług i produkcji ceniony najbardziej, czego efektem jest bardzo dobra opinia o polskich fachowcach w krajach Europy. W kontekście przeciwstawiania pracy rąk ludzkich porządkowi technicznemu, słowa te mogą brzmieć nieco kontrowersyjnie. Pamiętajmy jednak, że współcześnie nie można upraszczać relacji następujących po sobie porządków i uznawać, że procesy dążące do unowocześnienia są jednoznaczne z negowaniem tradycji. Wypowiedzi samych rzemieślników bywają jeszcze w tej kwestii sprzeczne. Większość z nich chlubi się faktem wykonywania pracy całkowicie samodzielnie. Równocześnie jednak otaczają ich maszyny pomagające wykonać pracę dużo szybciej niż kiedyś, co nie umniejsza ich wysiłku i koniecznego talentu – najtrudniejsza praca wykończeniowa pozostaje wciąż w ich gestii. Obecnie samo rzemiosło jest w momencie akceptacji faktu możliwości udziału technologii w rzemiośle – jest to kolejny paradoks zważywszy na fakt, że wiele maszyn w warsztatach ma odległy rodowód sięgający lat powojennych.


Słabość instytucjonalna i wizerunkowa rzemiosła ma zatem wewnętrzne i zewnętrzne przyczyny. W tym kontekście można przedstawić wiele pomysłów stanowiących receptę – zwłaszcza dla samego środowiska, które w założeniu ma w tym największy interes. Dobre Cechy to nasza propozycja na narzędzie, które może pomóc wyjąć przedstawione tu przedsiębiorstwa z powszechnego kontekstu „skansenu”. Jednym z zamierzeń było pokazanie „żywych” miejsc i charyzmatycznych osób, nie zaś nadmierne ubolewanie, nad „umierającym”, „ginącym”, „odchodzącym” rzemiosłem, które należy „ratować”, choć w części przypadków nie sposób było uniknąć takiego sentymentalnego tonu. Właśnie te miejsca i osoby tworzą niepowtarzalny charakter miasta. Efekty naszych starań możecie Państwo śledzić i oceniać na bieżąco.

Jadwiga Zając


Literatura: Bondyra Krzysztof, Rzemieślnik a artysta, czyli o społecznym postrzeganiu rzemiosła, [w:] Handmade : praca rąk w postindustrialnej rzeczywistości, red. Marek Krajewski, Fundacja Nowej Kultury Bęc Zmiana, Warszawa 2010.