Pracownia Grawerska – Alojzy Borowicz, ul. Szewska 21

Pracownia grawerska Pana Alojzego Borowicza to zjawisko samo w sobie. Przekraczając próg, na którym odpoczywa niczym niewzruszona wiekowa kotka, trudno oprzeć się natłokowi przedmiotów. Ściany pokryte są szczelnie przez rozmaite ordery, odznaki, zdobione szable pamiątkowe, większe luki wypełniają ryciny autorstwa prof. Wiśniewskiego oraz zegar z wahadłem.

W gablocie po prawej – bogata kolekcja bardzo cennych orderów, którą od wielu lat powiększa właściciel zakładu, za biurkiem po lewej – witryna pełna pudełek, szufladek, puszek, gdzie mieści się nieodzowne w każdym warsztacie zbiorowisko drobiazgów: śrubek, nakrętek, wierteł, nakładek, uszczelek… Również tu, w pomieszczeniu pełniącym funkcję biura, stoją również potężne maszyny, które służą właścicielowi od początku istnienia zakładu. W głębi, w małym pomieszczeniu mieści się piec, gdzie wypala się emalię i utrwala efekty.

Jak się wydaje, wszystko w pracy grawera jest jawne. A jednak – ręczne prace precyzyjne wykonuje się w zaciszu trzeciego pomieszczenia, gdzie panuje atmosfera skupienia i wyciszenia. Nie ma to rzecz jasna nic wspólnego ze strzeżeniem tajników fachu, ile bardziej z poświęceniem całej swojej uwagi na wykonanie najwyższej jakości dzieła grawerskiego.

Alojzy Borowicz twierdzi, że został grawerem z przypadku. Jeszcze podczas okupacji jako dziecko podglądał pracę swojego przyszłego nauczyciela, pana Kołodziejczyka. Po ukończeniu liceum ogólnokształcącego stanął przed wyborem: mógł wyjechać do Tarnowskich Gór na praktyki dla księgowych lub skorzystać z propozycji Kołodziejczyka i pomagać mu w zakładzie. Decyzja, by pozostać w Krakowie na wakacyjną „fuchę” zaważyła na jego przyszłości. Niewątpliwy talent, wytrwałość, dobry wzrok, spokojne i precyzyjne ręce – to cechy konieczne dla grawera, które szybko objawiły się również u Pana Alojzego. Szybko, bo już w 1964 zdobył papiery mistrzowskie. Bardzo długo związany był z zakładem swojego mistrza, który początkowo urzędował w Pasażu Bielaka (Rynek Główny 9), potem zaś – w bramie kamienicy przy Rynku Głównym 12. Minęły lata (pełne podróży i zdobywania doświadczenia) nim założył własny zakład. Dziś można go uznać za najstarszą pracownię grawerską w Krakowie.


Grawer jak lekarz

Grawerstwo traktuje się tu, jak swego rodzaju misję. Pan Alojzy nie bez racji twierdzi, że grawer, jak lekarz,  towarzyszy człowiekowi od urodzenia aż do śmierci: poczynając od dzieci, które otrzymują pamiątki podczas chrztu czy urodzin, grawerskie wyroby towarzyszą człowiekowi przez całe życie, aż do śmierci, gdy na trumnach umieszcza się metalowe tabliczki z inskrypcjami.

Szeroki zakres usług, jakie oferuje zakład to m.in.: wszelkiego rodzaju pieczątki, herby rodowe, medale dwustronne, plakietki, odznaki emaliowane w emalii wypalanej, monogramy nakładane na portfele, portmonetki, tabliczki okolicznościowe, szyldziki, breloczki do kluczy, szyldy firmowe w metalach kolorowych i w stali kwasoodpornej oraz grawerowanie ozdobne na biżuterii damskiej i męskiej oraz na wszelkich przedmiotach pamiątkowych.

Wszystko to, jak i wiele innych zleceń, wykonuje się ręcznie bądź przy niewielkiej pomocy starych maszyn grawerskich. Podstawowymi narzędziami są rylce – ostre trzony ze stali o różnych profilach, osadzone w drewnianych uchwytach. Nieocenioną pomocą jest też kula grawerska i specjalne okulary. Taki tradycyjny warsztat pozwala na rzeźbienie powierzchni metodą tzw. skrawania. W zakładzie Pana Alojzego Borowicza jest to jedyna słuszna metoda. Piaskowanie, trawienie metalu, rytowanie laserowe – te nowoczesne rozwiązania pozostawia Pan Alojzy nowym zakładom i dużym fabrykom, które nie mają zazwyczaj swojej specjalizacji, za to konkurują pod względem ilości i tempa produkcji.


„W tym kawałeczku jest wszystko. Trzeba tylko odrzucić to, co niepotrzebne”

Praca grawera od zawsze balansowała na granicy sztuki. Warsztat Alojzego Borowicza wykonywał zlecenia według projektów wielu znanych plastyków, m.in. Janusza Trzebiatowskiego, Stanisława Wiśniewskiego, Czesława Dźwigaja, Jerzego Nowakowskiego, Krzysztofa Nitscha i wielu profesorów krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych. Może się wydawać, że jest to praca wyłącznie odtwórcza. Nic bardziej mylnego. Grawer musi posiadać odrobinę talentu i niezbędnej precyzji. Każdemu dziełu oddaje małą część siebie. Pan Alojzy słusznie twierdzi, że rzemieślnicy mają swój styl i w branży: „Grawer grawera zawsze pozna”. Bez znaczenia jest wówczas czy to realizacja wizji innego człowieka czy też rytowanie napisu zgodnie z wybranym fontem.


Pan Alojzy podkreśla, że grawerstwo to nie siła, ale wyczucie, nie szybkość, ale koncentracja i precyzja. Potrafią to docenić klienci pracowni na ul. Szewskiej. Najpopularniejsze zamówienia to grawerowanie pamiątkowych napisów na wiecznych piórach, pamiątkowych przedmiotach, trofeach, a od kilkunastu lat  modne stało się też umieszczanie napisów na ślubnych obrączkach. Pan Alojzy zatrudnia dwóch pracowników, dzięki czemu może zająć się tymi bardziej wyszukanymi zamówieniami. Właśnie pracuje nad pięknym sygnetem z herbem rodowym. Tej drobiazgowej pracy poświęcić musi nawet kilka dni. Wiele osób ciągle decyduje się na takie zamówienia doceniając małe, subtelne różnice odróżniające rękodzieło Pana Alojzego od produktów masowych.

Jadwiga Zając

Zdjęcia: Monika Chrabąszcz

Zobacz to miejsce na mapie Dobrych Cech



4 komentarze

  1. Jestem zafascynowany tą grawerską kulą!! to musi być fantastyczny przedmiot- czy jest to rodzaj specjalistycznego imadła?

    • Jadwiga Zając wrote:

      W pewnym sensie jest to imadło – jest bardzo ciężka więc podejrzewam, że jest wystarczająco stabilna i nie wymaga dodatkowego systemu blokowania, gdy grawer ustawia materiał pod odpowiednim kątem. Można ją przenosić z miejsca na miejsce. Może uda mi się jeszcze namówić Pana Borowicza do zdradzenia szczegółów pracy. Proszę śledzić komentarze!

  2. veloz wrote:

    Dlaczego grawera nie ma na mapie???