Praca rąk jako wartość. Rzemiosło w obliczu ekspansji technologii

Wyraźnie zarysowana opozycja „rzemiosło – przemysł”
zyskuje na znaczeniu w sytuacji, gdy wraz z rękodziełem
w niepamięć odchodzi alternatywne,
unikatowe podejście do procesu produkcji dóbr materialnych.
Zmysłowy i namacalny charakter wytworów rzemiosła
(jako „ciała z ciała” ich twórców)
wskazuje na obecność energii witalnej, tchniętej w przedmioty
przez wykonawców, przeciwstawiających autorskie piętno
technologicznej anonimowości
.[1]
Sól Krakowska

Boom technologiczny wieku 20. stał się przyczyną częstych rozważań nad relacją człowiek-technologia. Dla wszystkich stało się jasne, że kondycja człowieka jako jednostki, ale także grup społecznych i szerzej – społeczeństw, nie pozostanie obojętna na fakt technicyzacji życia. Społeczeństwa industrialne w sposób oczywisty przeżyły fascynację nowinkami techniki, które nie tylko ułatwiły im pracę, ale także zapewniały wyższy komfort w sferze czasu wolnego. Fotografia, kinematografia, coraz nowsze i szybsze środki komunikacji, komputery, a wreszcie Internet – wszystko to sprawiło, że świat powoli kurczył się i stawał bardziej dostępny, a człowiek oddawał się biernej konsumpcji dóbr i usług. Ta niezauważalna i niekontrolowana ekspansja technologii doprowadziła w dalszej perspektywie do swoistego od-zdolnienia jednostek. Deskilling, jak nazywa to zjawisko Webster, definiuje sytuację, gdy kompetencje przypisywane niegdyś człowiekowi, zostają przekazane maszynom. Mowa tu jednak nie tylko o umiejętnościach ludzi wykonujących pracę ręczną zawodowo, jako rzemieślnik czy pracownik fabryki, ale także szerzej – jak  opisuje Przemysław Nosal:

Człowiek od-zdalnia się zarówno na poziomie pewnych szerszych praktyk (poprzez zarzucanie ich – np. samodzielne wywoływanie zdjęć), jak i na płaszczyźnie manualnych zdolności (coraz rzadziej potrafimy zrobić coś własnoręcznie, np. uszyć, zamontować, naprawić itp.).[2]

Informacje i zdolności stają się w sytuacji dominacji porządku technologicznego swego rodzaju wiedzą tajemną, ale zarazem – zbędną. Doszło do sytuacji, w której człowiek wyspecjalizowany w swojej dziedzinie staje się łatwo zastępowalny przez maszynę, z kolei nauka fachu wydaje się być czczym trudem w obliczu wyspecjalizowanych maszyn o nieograniczonych niemal możliwościach.

Na gruncie badań nad statusem dzieła sztuki w dobie ekspansji nowych technologii pojawiają się refleksje o symptomatycznych zmianach, które można przełożyć na szerszy kontekst. Dzieła sztuki, jakkolwiek by nie patrzeć są „ofiarami” tych samych procesów technologicznych, co rzemiosło i praca rąk w ogóle. Wielokrotnie wybitni humaniści wzniecali alarm, obawiając się katastrofalnych skutków, jakie może mieć ekspansja technologii w dziedzinę sztuki – takich jak umniejszenie roli talentu, wykształcenia i doświadczenia twórców. Do najważniejszych zagadnień w tym kontekście należą pytania o status dzieła oraz status twórcy, rolę krytyki, a także kwestia Sztuki przez duże „S”, a w istocie pytania, czy taka w ogóle istnieje.


W latach 30. XX wieku Walter Benjamin przedstawił wizję rytmu rozwoju świata, a co za tym idzie perspektywy zmian w dziedzinie sztukiZwraca on uwagę na cykliczność następujących po sobie epok, z których każda godzi się niejako na swój upadek i nadejście następnej. Stąd bezcelowa jest na przykład obrona sztuki w tradycyjnym jej rozumieniu, gdyż proces jej upadku jest niemożliwy do powstrzymania. Równocześnie jednak w swojej obiektywnej kolistej wizji historii świata Benjamin przedstawia m. in. skutki reprodukcji technicznej, która w zasadniczy sposób zmieniła status dzieła sztuki. Zdaniem autora techniczna reprodukcja odbiera dziełu kwintesencję jego istnienia – jego autentyczność lub też – jego aurę:

Technika reprodukcji wyrywa reprodukowany produkt z ciągu tradycji.
A powielając reprodukcję, zamiast jego niepowtarzalnego istnienia oferuje masówkę; natomiast umożliwiając reprodukcji wyjście naprzeciw odbiorcy, aktualizuje przedmiot zreprodukowany.[3]

W czasach reprodukcji technicznej pojawiają się również oczywiste pytania o rolę twórcy. Walter Benjamin używa określenia homo faber, które definiuje człowieka wytwórcę, tworzącego przedmioty w procesie masowej produkcji, w którą wlicza się proces ich technologicznej reprodukcji. Takiej postawie przeciwstawiony zostaje człowiek twórczy, odnajdujący w przedmiocie sztuki środek do wyrażenia swojej ekspresji. Tak rozumiany twórca to homo creator – romantyczna indywidualność, artysta w tradycyjnym rozumieniu, piewca autentyczności, jedyności i aury dzieła sztuki. Postęp technologiczny stworzył współczesnego nam homo fabera – bliżej mu do producenta, który korzystając z nowoczesnych technik porządkuje często gotowe już materiały w sposób mechaniczny i powtarzalny.

Wyjątkowość poglądów Waltera Benjamina dotyczy głównie kwestii relacji między jednostką a technologią. Uważa on bowiem, że jednostka nie jest bezwolna i uzależniona – przeciwnie, to ona wpływa na technologie i określa jej miejsce wobec siebie. Człowiek może wykorzystywać technologię w sposób twórczy, czynić z niej narzędzie ekspresji. Wpływ technologii jest niepodważalny i przejawia się w najróżniejszych aspektach (głównie w ludzkich przeżyciach). Jednak skutki takiej sytuacji mogą zmusić zarazem twórcę, jak i odbiorcę do rewizji swojej tożsamości, do odkrywania siebie na nowo.

Podobnym tropem podąża Marek Krajewski w tekście poświęconym problematyce pracy rąk w sztuce, który traktując ogólnie manualność jako metaforę piszę o jej roli, nie jako sposobie przetwarzania materii, przekształcaniu jej na coś uformowanego, funkcjonalnego i użytecznego, ale raczej jak o interpretowaniu, wytwarzaniu znaczeń, komunikowaniu, symulowaniu itd. Podsumowuje swój wywód słowami:

Ręce i ich trud stają się dziś figurą retoryczną, która poprzez swoje niedopasowanie do świata zorganizowanego wokół wiedzy i informacji, świata higienicznego i celebrującego wyzwolenie od fizycznego trudu, pozwala lepiej go zrozumieć. Nieprzypadkowo więc handmade to dziś przede wszystkim morfizacja pozwalająca wyrazić nierówności, prawdziwą sztuką i przedmiotami.[4]


Teza Benjamina o zgubnym wpływie technologii na aurę dzieła sztuki w szczególny sposób znalazła swoją kontynuację w latach 70., kiedy to bardzo popularne stało się przeświadczenie o kryzysie czy zmierzchu estetyki. Przyczyn tej sytuacji jest wiele – Maria Gołębiewska tak podsumowuje te procesy:

(…) zmiany w praktykach kulturowych, takie jak: zmiana statusu dzieła sztuki i praktyk artystycznych, zmiany warunków odbiorczych (między innymi technologiczne), upowszechnienie i łatwa dostępność dóbr kultury, egalitaryzm odbiorców komunikatów artystycznych.[5]

oraz:

(…) rozwój kultury masowej, dominacja gustów popularnych i reprodukcja wytworów kultury w miejsce wytwarzania dzieł oryginalnych i niepowtarzalnych.[6]

Autorka uzupełnia tą listę zmianami w pojmowaniu osoby twórcy i podmiotu przeżycia artystycznego. Dodać należałoby jeszcze postulat intelektualnego namysłu nad własną praktyką oraz nowe techniki, jako bardzo charakterystyczny rys sztuki XX wieku. Wszystko to wywołuje wątpliwości wśród twórców, którzy stanęli przed nie lada wyzwaniem – zdefiniowania na nowo swojej artystycznej indywidualności oraz roli w procesie komunikacyjnym.


Współczesna technicyzacja i komercjalizacja usług i produktów jest procesem, który spotyka się z aplauzem osób ceniących przede wszystkim łatwość dostępu, szybkość, a zarazem niski koszt. Kompleksowość stała się priorytetowym kryterium dla pokolenia, które czas uznało za wartością najistotniejszą.  W jaki sposób zatem małe punkty usługowo-handlowe, o których tu mowa mogą konkurować z komercyjnymi potentatami oferującymi te same produkty i usługi, ale! – szybciej i taniej?

Na łatwość dostępu do produktów składa się kilka czynników – jednym z nich jest tempo produkcji. Technologiczne rozwiązania w znacznym stopniu przyspieszyły ten proces. W tym świetle praca rękodzielnicza jest działaniem wyjątkowo nieefektywnym – charakteryzuje się przecież skupieniem i dbałością o szczegół. Zdaniem Nosala przypomina ona w znacznym stopniu pracę artysty: „w zamyśle również ma wytwarzać piękno, kształtować materię, wywoływać doświadczenie estetyczne”. Czas oczekiwania na realizację zamówienia – uszycia butów czy sukienki czy wypieku oryginalnego tortu urodzinowego – może nieraz być nieporównanie dłuższy od czasu, którego wymaga pójście do sklepu oraz zakup nowych butów czy wybranie jednego z licznych, ale jakże niespersonalizowanych torcików w sieciowej cukierni.

Dotykamy tu jeszcze innego aspektu wytworów fabrycznych, reprodukowalnych. Technologia w sposób oczywisty standaryzuje i pomija indywidualne różnice w procesie produkcji. To truizm, ale warto zauważyć, że być może istnieją ludzie, dla których taka oczywistość wiąże się z brakiem świadomości, że może być inaczej, jeśli tylko oddać część pracy w ręce ludzi posiadających wyjątkowe umiejętności i uzdolnienia. Jak zauważamy, to „uświadomienie” ma już miejsce i można je wiązać z szerszym kontekstem rzeczywistości ponowoczesnej, gdzie główną wartość człowieka stanowi:

(…) stwarzana przez niego niepowtarzalna konfiguracja pojedynczych aktów woli, które układają się w sekwencje działań i ich skutków. Zróżnicowanie jednostek oraz ich ułomność w stosunku do maszyny (tutaj ta ułomność przejawia się niemożnością mechanicznego powtarzania zachowań) sprawiają, że efekty ich działań są niedoskonałe, ale – paradoksalnie – właśnie nadzwyczaj wartościowe (z racji swego niepowtarzalnego charakteru). [7]

Proces wytwórczy skupiony wyłącznie w rękach człowieka jest zatem wyrazem u-zdolnienia jednostki, przejawem kunsztu w posługiwaniu się materią. Człowiek ma szansę nadać materii kształt, który będzie realizacją idei zaistniałej w jego umyśle, może tworzyć doskonałej jakości dobra użytkowe, które przetrwają pokolenia, może wyrażać swój światopogląd, emocje, spontaniczne refleksje lub też poddać się urokowi estetycznego wrażenia tworząc dzieła o nieużytkowym charakterze. Równocześnie ma szansę „wyjść” ze swoją twórczość naprzeciwko drugiego człowieka dając mu szansę posiadania czegoś oryginalnego i autentycznego.

Działalność rękodzielnicza stanowi nieraz swoisty wyraz oporu wobec technologicznemu determinizmowi, jak pisze Nosal:

Wkłada ona sprawczość – dosłownie i w przenośni – w ręce jednostek. Wykorzystywanie wyłącznie pracy własnych kończyn w procesie produkcyjnym gwarantuje wytwórcy niezależność – od niego bowiem tylko zależy, w jaki sposób będą przebiegały dalsze etapy aktu kreacji. Handmade może być więc rozumiany jako aktywna i podmiotowa działalność pozostająca w kontrze do uprzedmiotawiającego porządku technicznego.[8]

Obserwując zachowania konsumpcyjne konsumentów oraz procent pracujących przy użyciu własnych rąk można uznać, że nadszedł czas „przebudzenia”. Stopniowy zwrot ku rękodziełu jest nieraz świadectwem głębokiego zrozumienia procesów produkcji i konsumpcji dóbr komercyjnych. Fakt ten zasługuje na uznanie zwłaszcza w obliczu licznych niedogodności, które zostały wymienione. Jest to zatem praktyka czasochłonna, absorbująca, często uciążliwa, ale jak się okazuje – daje wiele satysfakcji.

Jadwiga Zając


[1] Sól Krakowska, [dostęp: 05.09.2012] , http://sol-krakowska.blogspot.com/2011/03/sol_02.html.
[2] P. Nosal, Technologiczne wspomaganie handemade’u, [w:] Handmade : praca rąk
w postindustrialnej rzeczywistości, red. Marek Krajewski, Warszawa 2010
, s. 36.
[3] W. Benjamin, Twórca jako wytwórca, Poznań 1975, s. 71.
[4] M. Krajewski, Praca rąk we współczesnej sztuce. Manualność jako metafora, [w:] Handmade…, op.cit., s. 66.
[5] M. Gołębiewska, Demontaż atrakcji. O estetyce audiowizualności, Gdańsk 2003, s. 103.
[6] Ibidem, s. 140.
[7] P. Nosal, Technologiczne wspomaganie handmade’u, [w:] Handmade…, op.cit., s. 37
[8] Ibidem, s. 35.



3 komentarze

  1. Interesujący artykuł, prawdziwa uczta dla intelektu. Czekam na więcej!!!

  2. Anonim wrote:

    人気の高い化粧品や馬鹿高い化粧品ならば安心して使用できる、とはなりません。自分自身の肌質を調べてから、その肌の傾向に合うスキンケア用品を選ぶようにしましょう。肌の傾向には、乾燥肌、脂性肌、混合肌、敏感肌などがあります。肌質は、一人一人個性が認められるので、自分自身の肌がどの性向に合致しているかをチェックしておきましょう。いくつかの化粧品を繰り返し利用している人もけっこういるようですが、その順番を誤ってしまうと意味のないことになるので注意しましょう。決められた順番でスキンケアアイテムをつけていないと、メリットが曖昧になり、もともとある効果を隠したままのことがあります。時間帯によってコスメの効能には違いがあります。
    のどのあたりにできる首いぼっていやなものですよね。
    コスメ売り場に並べられているスキンケア用品は、とてもトーマッチにあります。大量のコスメメーカーが存在し、どのスキンケア用品を得れば良いのか迷ってしまいます。最近ではご婦人たちだけでなくおじさんたちも顔のケアとして美容アイテムを利用するメンツが増えてきて、スキンケア用品のバリエーションも増えてきています。コスメの数は数多くありますが、自らの肌に適したスキンケアアイテムを使用しているメンツはまだまだという感じではないでしょうか。美容アイテムを選ぶ時には、まずは自身の肌の傾向を把握して、肌に相性のいいスキンケアアイテムはどれかを探し出すことが肝要です。

    決められた用法を守ることで、商品本来の効能を持てることが可能となります。

  3. Anonim wrote:

    はじめまして。うちは、来月で33歳になります。顔には毛穴の黒ずみとシワ
    が目立ってきました。そこで悩んでいるのが美容に関わることです。ここのところ、肌の調子がよろしくなくこのままでは、もっと劣化してしまうのではないかと気になっているのです。そこでプラセンタドリンクや他の美容ドリンクなどに関心を持ったり、いろんなコスメ・スキンケア製品を試しています。クレンジングから洗顔料選び、化粧水や美容液なども様々あるので試したいですね。あと私は、乾燥肌なので僕の肌に合うものを探したいですね。最近は、要領よくやりたい人のためにオールインワンジェルという便利なスキンケア商品もありますね。とりあえずいろいろ使ってみたいのでお試しを買ってみます。