Pogotowie Krawieckie – Ewa Krawczyk; ul. Podwale 6

Ulica Krupnicza to ostatnio wyjątkowo jasny punkt na mapie Krakowa. Trwają starania mieszkańców, by uczynić ją bardziej przyjazną dla pieszych i rowerzystów (Projekt Nowa Krupnicza), co rusz otwiera się tu kolejna restauracja czy kawiarnia, a wieczorami ulicę wypełnia przyjemny gwar rozmów klientów i przechodniów.

Pogotowie krawiecki (zdj. M. Chrabąszcz)


Okno

Właśnie w trakcie takich niespiesznych spacerów, spoglądając nieco wyżej ponad poziom chodnika i pieszego przed nami, można dostrzec miejsce osobliwe. Półkoliste okno, które nie wiedzieć czemu umiejscowione jest na poziomie podłogi pierwszego piętra. I tak oto spoglądamy z dołu na pracownię krawiecką. Taka perspektywa pozwala nam dostrzec tylko nogi krawcowej pracującej przy maszynie do szycia, w głębi majaczą kolejne stanowiska.

Nie jest łatwo dotrzeć do tej pracowni. Próżno poszukiwać wejścia od strony ulicy Krupniczej. Na szczęście sklepikarze w okolicy słyszeli zapewne niezliczoną ilość razy pytanie o wejście do pracowni i z pamięci recytują: „wejść do Pasażu Elefant, iść prosto do końca, skręcić w prawo i tam jest dzwonek”. Rzeczywiście jest dzwonek, mały blat przy ścianie, a na nim metr krawiecki. Dla wielu tu kończy się kontakt z krawcową, Panią Ewą Krawczyk. Proste przeróbki krawieckie nie wymagają specjalnego mierzenia. Tu też można odebrać gotowe zamówienie.

Pogotowie Krawiecki (zdj. M. Chrabąszcz)


Szpule, naparstki, maskotki

Większe, bardziej skomplikowane zamówienia wiążą się oczywiście z wizytą w maleńkiej pracowni na piętrze. Ściany wypełnione są szpulami nici we wszelkich odcieniach kolorów, tworzących iście tęczowe wrażenie. Zakład działa w tym miejscu około 15 lat. Przez ten czas krawcowe zebrały interesującą kolekcję prezentów od swoich wiernych klientów. Są to najczęściej pamiątkowe naparstki z zagranicznych podróży, dumnie prezentowane na małej półeczce. Domową atmosferę miejsca pracy tworzą również maskotki przymocowane do maszyn, które od jakiegoś czasu zastępują tradycyjne poduszeczki na szpilki.

Pogotowie krawieckie u Pani Ewy nie ma za sobą długiej historii. Jest jednak przykładem na to, że usługi w centrum miasta są potrzebne, a nawet konieczne. Świadczy o tym najdobitniej częstotliwość, z jaką dzwonek sygnalizujący zamówienie rozbrzmiewa w pracowni.

Jadwiga Zając

Zdjęcia: Monika Chrabąszcz