Maria. Pracownia Gorsetów – Maria Język, ul. Basztowa 17

W domu rodzinnym Marii Język życie toczyło się wokół maszyny do szycia. Jej matka była doskonałą krawcową, ale nie udało jej się zarazić tą pasją córki. Przeciwnie, Pani Maria wspomina, że już wówczas postanowiła trzymać się z daleka od maszyny. Ciągłe zamieszanie i niemożliwość utrzymania porządku odstraszały młodą dziewczynę, która już wtedy przejawiała upodobanie do pracy precyzyjnej, ale również nieco pedantycznej. Ukończyła więc Technikum Chemiczne i przez trzy lata pracowała w zawodzie chemik-analityk.


Ulica Grodzka – centrum gorseciarstwa

Momentem przełomowym w karierze zawodowej był ślub. Teściowa Pani Marii była gorseciarką, współzałożycielką wiekowego już wówczas zakładu gorseciarskiego na ulicy Grodzkiej 11 (rok zał. 1947). Początkowo Pani Maria tylko pomagała w zakładzie, ale z czasem teściowa zaczęła przyuczać ją do pracy w zawodzie. Na ulicy Grodzkiej znajdowały się wówczas trzy lokale świadczące podobne usługi. Specjalnością  zakładu spod nr 11 było tzw. gorseciarstwo ciężkie (gorsety, pasy ściągające, pasy ciążowe, staniki długie i krótkie), rzadziej szyto zwykłe biustonosze i bardotki.

(Po prawej: świadectwa czeladnicze Marii Sarapaty, założycielki zakładu na ul. Grodzkiej 11)

Z czasem, Pani Maria przestała walczyć z przeznaczeniem – ze zdziwieniem musiała przyznać, że podoba jej się ta żmudna praca, a zadowolenie klientek daje dużo satysfakcji. Kiedy teściowa zaczęła chorować Pani Maria podjęła starania o zdobycie uprawnień cechowych. Po jej śmierci, kontynuuje prowadzenie zakładu wraz z drugą założycielka.

Krętą drogą do celu

W roku 1987 gorseciarki musiały opuścić lokal, gdy niespodziewanie odnalazł się właściciel kamienicy. Pani Maria podjęła próbę prowadzenia własnego zakładu w Skawinie. Przekonała się jednak, że to fach, który przynależy ściśle do atmosfery dużego miasta. Szybko wróciła do Krakowa, jednak początkowo zatrudniła się w firmie Morawski Collection szyjącej krawaty. Często jednak zdarzało się spotykać klientki sprzed lat, które namawiały ją, żeby wróciła do gorseciarstwa. Sama zresztą tęskniła do samodzielnej pracy, która – jak sama mówi – daje jej frajdę.

Od 6 lat, kiedy to zdecydowała się na powrót do zawodu, prowadzi swój mały zakład w bramie kamienicy na ulicy Basztowej. Choć ruch nie jest tak duży jak przed laty, nie narzeka na brak pracy. Zwłaszcza, że nie ma chętnych do pomocy czy przeszkolenia. Podobnie jak wielu rzemieślników obawia się, że nikt nie zechce przejąć jej interesu. A wiedzą jaką posiada Pani Maria jest bezcenna, podobnie jak jakość wykonywanych przez nią gorsetów.


Stalki, fiszbiny, pasmanterie, gorsety, pasy, półgorsety…

Wszystkie szyte w zakładzie artykuły wykonane są z naturalnych materiałów, „stalki” sprowadzane są z Anglii (Pani Maria nie uznaje plastikowych fiszbinów), wyjątkowo mocne haftki gorsetowe dostarczane są z Niemiec. Zakres usług zakładu obejmuje: gorsety, półgorsety, pasy ściągające, biustonosze, a także na życzenie: krawaty, muszki, fulary i pasy smokingowe. Coraz większą popularnością cieszą się obecnie gorsety noszone na wierzchu jako część stroju, nie bielizny. Dlatego Pani Maria rozbudowuje swoją ofertę o zdobione pasmanterią gorsety, które to niektóre z klientek noszą jako górną część stroju wieczorowego. Ponadto, współpracuje z teatrami – krakowskimi, ale nie tylko- szyjąc gorsety stylizowane na konkretną epokę.

Pracę Pani Marii można uznać za niezwykle intymną. Klientki przychodzą tu z określonymi wyobrażeniami i oczekiwaniami, licząc, że gorseciarka pomoże w ich realizacji. Przychodzą również panowie – zamawiają pasy wyszczuplające, ale też klasyczne gorsety. Najbardziej kłopotliwe są dla niej sytuacje, gdy prosi się ją o przerobienie gorsetu zakupionego przez Internet, bez przymiarki. Zdarza się bowiem, że klienci przestraszeni nieco wysoką szacunkową ceną gorsetu szytego na miarę (od 400 do 600 złotych) wybierają niewiele tańsze pozycje oferowane w sklepach internetowych. Finalnie, trafiają jednak do zakładu, prosząc o przeróbkę… Dla Pani Marii nie ma rzeczy niemożliwych – nigdy nie odmówiła klientowi. Dobrze uszyty gorset czy biustonosz musi być dokładnie dobrany do wymiarów danej osoby – to złota zasada tego fachu. To gorseciarka musi zadecydować o najodpowiedniejszym dla danej figury fasonie, doradzić, oszacować konieczną ilość fiszbinów (od 14 do 24 sztuk). Na każde zamówienie należy poświęcić odpowiednią ilość czasu i wysiłku – tylko wtedy efekt będzie zadowalający. Obecnie najpopularniejsze są półgorsety, które noszone odpowiednio często pomagają zmniejszyć obwód talii nawet o kilkanaście centymetrów.


Oko Pani Marii jest niezwykle wyczulone na obserwację ludzkiego ciała pod kątem możliwości jego modelowania. Zwierza się, że idąc ulica ma nieraz ochotę podejść do kogoś i wytłumaczyć, jak i co nosić, żeby wyglądać korzystniej. To wewnętrzne poczucie swego rodzaju misji pozwala jej z niezwykłą pogodą ducha podchodzić do swojej pracy i klientek, które poddają się pracy jej rąk tak, jak materia rzeźbiarzowi.

Jadwiga Zając
Zdjęcia: Monika Chrabąszcz

Strona internetowa Pracowni Gorsetów „Maria”
Zobacz to miejsce na mapie Dobrych Cech



9 komentarzy

  1. Cat wrote:

    Jedna kwestia – co pani Maria sobie wyobraża, reklamując swoją pracownię za pomocą UKRADZIONEGO zdjęcia?! Zdjęcie, które kusi przechodniów na krakowskiej ulicy przedstawia gorset, którego pani Maria nie jest twórczynią – jest to bowiem gorset znanej i cenionej firmy Vollers. Dowód? Proszę bardzo, oto oryginalne zdjęcie: http://www.nylony.pl/vollers_pliki/1905U-Red-Gold-Black-Brocad.jpg Moja noga nigdy, przenigdy nie postanie w „pracowni” osoby, która reklamuje się w tak podły sposób, zupełnie nie wzbudzając zaufania do swoich umiejętności. Zdjęcie reklamy natomiast wysyłam do firmy Vollers.

    • Jadwiga Zając wrote:

      Co prawda ton powyższej wypowiedzi w ogóle nie zachęca do dyskusji, nie chciałabym pozostawiać jej bez komentarza. Nie znam historii powstania tej reklamy, trudno mi więc bronić czy nie bronić Pani Marii. Jest dla mnie jednak sprawą oczywistą, że jeżeli pojawiają się jakieś wątpliwości co do autora zdjęcia, jego pochodzenia czy też uprawnień do jego wykorzystania, to pierwszą osobą, do której należałoby się zgłosić jest właśnie Pani Maria. Tylko ona udzieliłaby Pani/Panu jedynej słusznej odpowiedzi na te bardzo agresywne zarzuty. Ja ze swojej strony nie chciałabym z kolei, żeby zdjęcia wykonane przez nas odegrały jakąkolwiek rolę w działaniach, które powyżej zapowiedziano – rozumiem, że takiej „kradzieży” również można sobie nie życzyć? Pozdrawiam i życzę więcej rozsądku w wydawaniu bardzo zasadniczych sądów o „kradzieży” i czyjejś „podłości”.

    • Poznań wrote:

      Ależ absolutnie nikt nie zmusza CAT do korzystanie z usług pracowniiiii 🙂
      Wolna wola.
      PS. Nie ma to jak „życzliwość Polaków” :)Gratuluję!
      I proponuję zastanowić się nad swoim postępowaniem: czy kiedykolwiek jechało się na gapę w tramwaju czy autobusie? Czy kupowało się podróbki perfum/rzeczy? Czy ściągało się np. mp3 z internetu? Czy zwróciło się uwagę ekspedientce gdy wydała resztę na swoją niekorzyść? A w II kolejności można osądzać innych 😉

    • Justyna wrote:

      Ty idiotko,a kogo to obchodzi jakie zdjęcie wisi na szyldzie,to tylko informacja o rodzaju usługi.Durny kabel,zakompleksiona zazdrośnica.Nigdy nawet nie zbliżysz się do poziomu pani Marii a śmiesz krytykować genialnego rzemieślnika,jesteś naprawdę żałosna cat,czy jak ci tam?

  2. Kaja wrote:

    Pani Maria jest przede wszystkim świetnym fachowcem. Potrafi zrealizować najbardziej wyszukane zamówienia. Materiały przez nią używane są najwyższej jakości. Sama Pani Maria jest niezwykle ciepłą i serdeczna osobą.

  3. jadwiga wrote:

    Pani Maria jest cudownym człowiekiem, bardzo sympatyczna i kompetentna. Nikt kto nie wie co znaczy problem z dużym biustem nie doceni fachowości i życzliwości Pani Marii.

    • monika wrote:

      Kompetentna może i tak.
      Sympatyczna raczej nie jest.
      Nie powiedziałabym że jest cudownym
      człowiekiem. Zależy czego ktoś od niej oczekuje.

  4. Kate wrote:

    Dzieki umiejetnosciom pani Marii mam NAJLEPSZY choc nie najladniejszy stanik od 45 lat.Nic dodac nic ujac.

  5. WIola wrote:

    Niestety nie mogę wystawic dobraej opinii po skorzystaniu z usługi w Pracowni Gorseciarskiej gdyż brak jest jej właściielce profesjonalizmu na miarę dzisiejszych czasów.BIustonosz zaraz po uszyciu okazał się za mały po mojej pierwszej reklamacji juz po dwóch tygodniach od uszycia właścicielka poprawila coś i uznała ze się ułoży w trakcie noszenia uwierzyłam,gdyż robiła wrażenie miłemj osoby ale tylko robiła. Po kolejnej mojej reklamacji odesłalam biustonosz gdyż nie jestem z Krakowa i zgodziła się ze jak będę w KRakowie to dokona poprawek.NIestety kiedy dotarłam do pracowni po miesiącu od dnia kiedy biustonosz leżał juz u PAni Marii
    skomentowała ze nie poprawi gdyż za późno przyjechała i po prostu jest za mały gdyż przytyłam, nie dopuszczała do swojej wiadomości ze od samego początku był problem z jego wielkością. Z przykrością muszę powiedzieć ze wracam z bielizna która podwoiła swoja wartość i nie nadają się do niczego. Nadmieniam że z pracowni korzystają osoby które mają problemy z doborem bielizny wiec taki profesjonalizm jaki oferuje ta Pracownia to porażka.
    Zanim skorzystają Państwo z takiej pomocy to proszę zastanowić się dwa razy!!