Kierunek: Lublin

Tym razem w naszych wojażach wypuściliśmy się na wschód, aż do Lublina. Będziemy jednak tylko pośrednikiem, bo o lubelskich rzemieślnikach już raz pięknie opowiedziano.

Latem 2010 roku dwóch fotografików – Michał Jadczak i Kuba Wójtowicz – przez trzy miesiące zbierało informacje, a także wykonało serię fotografii właścicielom tradycyjnych zakładów rzemieślniczych działających w Lublinie. Większość z tych pracowni powstała przed II wojną światową i istnieje po dziś dzień. Powstał wówczas pomysł wydania albumu prezentującego sylwetki 12 lubelskich rzemieślników. Do jego tworzenia zaprosiliśmy także Agnieszkę Mazuś i Tomasza Bielaka. Miasta nie tworzą ani budynki, ani ogrody, lecz ludzie. To oni są esencją, najważniejszym nośnikiem pamięci i społecznej tożsamości. Kto inny jak nie rodowici lublinianie, związani ze swoim miastem przez całe życie, mają opowiedzieć młodszym pokoleniom historię naszego miasta?

Dobrze powiedziane. Nie udało nam się dotrzeć do albumu wydanego przy okazji wystawy, ale na stronie internetowej projektu zaprezentowano całkiem bogaty materiał fotograficzny oraz krótkie teksty (również po angielsku). Fotografie wykonano w dwóch konwencjach – Michał Jadczak wybrał stylizację retro, a Kuba Wójtowicz zdjęcia kolorowe. Ich wartość jest tym większa, że widać, jak żywo zareagowali rzemieślnicy na zainteresowanie ich osobą. Są to zdjęcia portretowe, ale pozbawione elementu sztuczności. Nietypowe podejście do atrybutów danego rzemiosła dodaje fotografiom elementu zabawy, co dodatkowo podkreślają zadowolone miny modeli. Teksty to zlepek  wypowiedzi, słowa żywcem wzięte z wywiadów. Szczere, bezpośrednie, zabawne, ale z nieodzowną nutą goryczy. Krawiec opowiada na przykład o starym mistrzu: Jednej klientce parę razy musiał palto przerabiać. To jej nie pasowało, tamto nie pasowało. W końcu w nerwach wziął nożyce i pociął to palto na kawałki. Potem siadł na krześle, dostał zawału i umarł. Parasolniczka utyskuje na absztyfikantów, którzy ją odwiedzają , i podkreśla jak ważną rolę geny: Bo pamiętajcie – przebadać sobie rodzinę, a nie patrzeć na dziewczynę! (…) Jak rodzinka na nic, to nie ma się co w bagno pakować. A ja mam męża z rodziny hrabiowskiej. Dobre nawyki ma z dziada pradziada. Z kolei piekarz ubarwia poważną historię o swoim zawodzie wstawką o tym, że kiedyś urwał się sufit w piekarni i wpadła im lokatorka razem z tapczanem…

Projekt powstał z inicjatywy członków Stowarzyszenia Artystów „Bliski Wschód”, przy wsparciu Miasta Lublin i PKP Oddział Dworce Kolejowe. Wernisaż wystawy fotografii odbył się dnia 6.06.2012 w hali biletowej Dworca PKP Lublin Główny.
Po sukcesie lubelskiego pokazu projektu, wystawę zaprezentowano w hali głównej Dworca Warszawa Wschodnia.

źródło zdjęć i tekstów: http://rzemieslnicy.eu/
zdjęcia można też zobaczyć tutaj: https://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=AcFwOFy4yGc

Jadwiga Zając



2 komentarze

  1. rafał wrote:

    Super projekt, nie doczytałem chyba: jest to gdzieś wydane w formie albumu??

    • Jadwiga Zając wrote:

      Mam problem z tym albumem – teoretycznie został wydany przy okazji wystawy, ale teraz nie ma po nim śladu… Też bardzo chciałabym do niego dotrzeć. Spróbuje napisać do organizatorów i zobaczymy, co z tego wyniknie.