Cukiernia Jagiellońska – Małgorzata Swoboda i Włodzimierz Pietruszka, ul. Jagiellońska 5

Założona przez Józefa Pietruszkę w 1933 roku  cukiernia jest dla wielu symbolem międzypokoleniowej jedności w upodobaniu do dobrej kawy i słodkich rarytasów. Przywiązanie do tego miejsca to cecha dziedziczona z dziadków na dzieci, a dalej – na wnuki.  

Najsmaczniejsze, gdy wyczekiwane

Napoleony, kremówki, nugaty, makaroniki. Torty: w stałej ofercie orzechowe i czekoladowe,  najbardziej pożądane jesienią – marchewkowe i kawowe, latem – malinowe, cytrynowe i jabłkowe. Ich popularność nie słabnie – od czasu do czasu Polacy lubią zjeść coś cięższego, „masowego”, zwłaszcza przy okazji ważnych wydarzeń: chrztu, komunii świętej, urodziny czy ślubu. Ciasta drożdżowe i drożdżówki z serem i owocami sezonowymi: truskawkami, śliwkami i wracającym do łask rabarbarem. Zwłaszcza te wypieki przyciągają klientów tęskniących za domowymi wypiekami, niepowtarzalnym zapachem rosnącego ciasta drożdżowego, kwaskowatym smakiem ciepłych owoców. Asortyment Cukierni Jagiellońskiej nie zmienił się znacznie od kilkudziesięciu lat. Receptury pozostają niezmienne, półprodukty (masło, margaryna, jajka, mleko, drożdże) zawsze świeże. Unika się stosowania przetworzonych produktów, choć mogłyby one zapewnić dłuższą żywotność wyrobu. Dlaczego? Pani Małgorzata Swoboda tłumaczy, że przepisy naszych babć są na tyle dobre, że nie warto ich psuć. Poza tym, warto podtrzymywać tradycję, wedle której dany wypiek kupowało się o konkretnej porze dnia, tylko w wybranych cukierniach. Klienci wiedzą gdzie, kiedy i co kupić.

W Cukierni Jagiellońskiej utrzymuje się również tradycję wypieków sezonowych. Jeśli się nad tym głębiej zastanowić, to w istocie ma to swoje uzasadnienie: „Wiemy, że o tej porze roku jemy właśnie to i za tym się tęskni” – mówi Pani Małgorzata i dodaje – „To, co mamy na co dzień, potem nam powszednieje i nie jest tak wspaniałe jak na początku”. Ten mechanizm porównuje również z działaniem produktu regionalnego: nigdzie indziej oscypek nie smakuje równie dobrze jak na Krupówkach w Zakopanem, a piwo Żywiec – na południu Polski. Moment oczekiwania, odpowiednie okoliczności, kontekst – wszystko to składa się na sukces produktu regionalnego, jak i wypieku sezonowego.

Równocześnie w Cukierni Jagiellońskiej wprowadza się wypieki, które mogą sprostać najbardziej wymagającym gustom fanów nowych smaków. Dzięki kontaktom z amerykańskimi cukiernikami i spotkaniom w ramach wymiany doświadczeń, w ofercie znalazły się między innymi torty marchewkowe czy wyśmienita tarta dyniowa (na potrzeby której, w podkrakowskim gospodarstwie uprawia się specjalną odmianę dyni).  Ponadto, pojawiają się niezwykle popularne dziś ciasta tiramisu, straciatella czy cappuchino.


Złote czasy krakowskiego cukiernictwa

Historia tej cukierni – dodajmy, że najstarszej w Krakowie – sięga roku 1933, kiedy to seniorzy rodu Pietruszka, Józef i Magdalena podjęli decyzję o własnej działalności. Józef Pietruszka szkolił się u samego Kazimierza Danka (założyciela kawiarni „Europejskiej”) i od początku zaangażował się mocno w działania Cechu Cukierników i Piekarzy, stając się nauczycielem wielu pokoleń wybitnych cukierników krakowskich. Od początku cukiernia znajdowała się w kamienicy przy ulicy Jagiellońskiej 5 i – z małą przerwą na czas remontu – udało się jej przetrwać w tym miejscu do czasów obecnych. Starsze pokolenie pamięta zapewne złote czasy cukiernictwa krakowskiego, kiedy to każda cukiernia miała swój specjał – nie czyniąc sobie konkurencji, urozmaicano rynek. Do „Jagiellońskiej” ciągnęły tłumy na świąteczne przekładańce, kołacze drożdżowe z sezonowymi owocami, własnoręcznie ucierane lody owocowe i śmietankowe, piernikowe serca, kawę mrożoną z bitą śmietaną, a latem – wodę sodową z domowym sokiem malinowym.

Dziś, kiedy podawanie kawy i herbaty w cukierni nie jest zabronione, jak niegdyś, cukiernia powiększyła się o dużą salę ze stolikami dla gości. Żal tylko doskonałych lodów, które ze względów technicznych i obostrzeń prawnych zastąpiły lody od producenta. Co ciekawe jednak podaje się tu nietypową dla gastronomii doskonałą wodę Kryniczankę, choć już bez soku. Wystrój lokalu jest bardzo staranny i odnosi się do otoczenia – secesyjnej fasady Teatru Starego. „Wielowiekowość cukierni należy podkreślać” – mówi Pani Małgorzata, która wybrała typowo mieszczański wystrój sprzed wieku, wzbogacając go kolorowymi własnoręcznie wykonanymi witrażowymi kloszami lamp i ekspozycją dawnych sprzętów cukierniczych, których przeznaczenia trudno się dziś domyślić.

Rodzinny charakter firmy prowadzonej obecnie przez ojca i córkę, przytulny wystrój lokalu i tradycyjne wypieki – wszystko to przyciąga klientów ceniących lata doświadczenia w pracy cukierniczej i swoisty prestiż miejsca. Historia znana z wielu miejsc – rodziny przychodzą tu od lat, z okazji najróżniejszych wydarzeń rodzinnych: pierwsze randki, śluby,  chrzty, komunie święte, kolejne randki… Starsze pokolenie przyprowadza młodych, cukiernia wciąż trwa więc młodzi mogą po latach przyprowadzić tu swoje dzieci, a nawet – wnuki. Przychodzi się tu rodzinnie, zwłaszcza w weekendy. Ale w roku akademickim, w dni powszednie, również nie można narzekać na klientelę – a to za sprawą studentów, którzy upodobali sobie to miejsce, jego spokój i domową atmosferę, ale też – widoczny bagaż doświadczeń i historii, jaki za tym stoi.


Im więcej zajęć, tym więcej czasu?

Pani Małgorzata poświęca się pracy w cukierni do granic możliwości: jej zasoby energii i woli działania są wręcz niespożyte, a czas – cóż, wydaje się, że jej doba jest przynajmniej o kilka godzin dłuższa niż przeciętnie. Jako mistrz cukierniczy jest mocno zaangażowana w edukację młodych adeptów swojej sztuki. Ponadto, wspiera popularyzację zawodów rzemieślniczych poprzez ścisłą współpracę z Urzędem Pracy i pomoc osobom bezrobotnym w przekwalifikowaniu się na cukiernictwo. Uczestniczy w projektach tworzenia nowych miejsc pracy, zatrudnia osoby niepełnosprawne (współpraca ze Stowarzyszeniem Ognisko) oraz regularnie przyjmuje na szkolenia młode osoby z krakowskich Domów Dziecka. Firma jest również swoistym inkubatorem dla cukierników pozostających bez pracy po upadku innych cukierni. W ramach wdrażania norm wymaganych przez Unię Europejską przeszła wraz z pracownikami szereg szkoleń, dzięki czemu cukiernia spełnia wszelkie standardy europejskie, jako miejsca produkcji, handlu i pracy. Aktywność Pani Małgorzaty przejawia się również poprzez wspieranie akcji honorowego krwiodawstwa, organizację corocznych wigilii dla Polaków z emigracji, współpracę z krakowskimi teatrami podczas  benefisów (zdarza się również, że ich ciasta „występują” w spektaklach teatralnych). Pani Małgorzata znajduje również czas, żeby regularnie wspierać schronisko dla zwierząt poprzez wolontariat i promocję bezdomnych zwierzaków  w swoim lokalu.


Cukiernia Jagiellońska jest na mapie Krakowa zakładem o niezwykłej historii i tradycji, który chciałby mieć szansę na przetrwanie trudnych czasów kryzysu rzemiosła. Kwestie podwyżki czynszów i braku wsparcie ze strony Urzędu Miasta nie ominęły również tego miejsca. Znamienna sytuacja wydarzyła się w zeszłym roku, kiedy niemal równocześnie z listem prezydenta o konieczności zachowania spuścizny dziedzictwa rzemiosła przyszłym pokoleniom, zadbania o wygląd miejsca, otrzymali decyzję Zarządu Budynków Komunalnych o 400 % podwyżce czynszu. Tej podwyżki udało się uniknąć, jednak nie zmienia to dysproporcji między oczekiwaniami władz a faktycznym wsparciem dla zachowania ich funkcji.

Pojawia się również inny problem: „Konieczna jest praca ręczna, a teraz nikt nie chce sobie brudzić rąk”. Małgorzata Swoboda obawia się malejącej liczby uczniów, coraz mniejszej popularności zawodów rzemieślniczych wśród młodych osób. Wiedza i doświadczenie takich osób jak Pan Pietruszka i jego córka, są równie cennym dziedzictwem, jak cukiernia, którą prowadzą, wraz z ogromnym szamotowym piecem, wciąż niezawodnymi maszynami pamiętającymi lata wojny czy ponad setką pękatych glinianych garnków służących niegdyś do przechowywania kandyzowanych owoców. Wszystko to składa się na dziedzictwo, które wciąż jest żywe i warte kontynuowania.

Jadwiga Zając

Zdjęcia: Monika Chrabąszcz

Zdjęcia archiwalne dzięki uprzejmości Pani Małgorzaty Swobody

Zobacz to miejsce na mapie Dobrych Cech
Strona Cukierni Jagiellońskiej



7 komentarzy

  1. Doprawdy smakowicie to wszystko wygląda!

  2. Jadwiga Zając wrote:

    Nie trzeba wierzyć tylko zdjęciom i naszym opisom skoro można wszystkiego spróbować samemu! Najlepiej w najbliższy poniedziałek!:)

  3. Paulina wrote:

    Co prawda spóźniłam się na zniżkę, ale dzięki inicjatywie DC cukiernia zapadła mi w pamięć i właśnie objadam się pysznym miodownikiem z Jagiellońskiej dowiadując się, że to najstarsza cukiernia – dzięki! bo lubię takie odkrycia:)

    • Jadwiga Zając wrote:

      Na szczęście w Jagiellońskiej ceny są stosunkowo niskie więc i bez zniżki można się wybrać na większy deser:) Trzymajmy się tego miejsca i innych cukierni, które wkrótce znajdą się na mapie!

  4. magda wrote:

    Ja tam nie jestem tego taka pewna. Może coś w tym jest, ale nie do końca mnie to przekonuje :/

  5. agnieszka wrote:

    Miałam przyjemność być w tej cukierni bardzo mi się podobało,pyszności pełno,jak również miła obsługa ,ceny nie zbyt wygórowane ,a do tego bardzo miła Pani właścicielka.