Architektura Cienia, czyli żywioł w urbanistyce

bccc

Architektura Cienia to żywioł. Powstaje bez udziału architekta, całkowicie oddolnie, nie podaje się żadnym regulacjom. Służy handlowi ulicznemu i targowiskom. Ma swoich stałych użytkowników: drobnych handlarzy i całkiem poważnych sprzedawców ulicznych. Mimo to jest marginalizowana przez urbanistów i architektów, a przez władze miast bardzo często uznawana za niepożądaną.

Architektura cienia to: „szczęki, kioski, ceraty, skrzynki, pudła, stoliki i wózki, ławki, luki w bramach obstawione suszarkami na bieliznę, na których wiszą sznurówki i wkładki do butów”. Tak, jak one wypełniają niszę na rynku i niszę pomiędzy budynkami, tak książka pod redakcją Aleksandry Wasilkowskiej stanowi unikalną pozycję o bardzo swoistej miejskiej architekturze.

W książce „Shadow Architecture. Architektura Cienia” podejmowane są tematy niewygodne. Stygmatyzujące pojęcia „szara strefa” i „czarny rynek” proponuje się zastąpić ukutym przez Roberta Neuwritha pojęciem „System D”:

System D to wyrażenie potoczne zapożyczone z frankońskiej Afryki i Karaibów. Francuzi mają słowo, którego często używają, żeby opisać ludzi wyjątkowo skutecznych i zmotywowanych. Nazywają ich „débrouillards”. Nazwać kogoś „débrouillards”, to powiedzieć światu, jak zaradną i pomysłową jest osobą. Byłe francuskie kolonie przystosowały to słowo do swojej rzeczywistości ekonomiczno-społecznej. Mówią, że pomysłowi, samodzielni i przedsiębiorczy handlarze, którzy sami prowadzą biznes, bez rejestrowania i poddawania go biurokratycznym regulacjom, i w większości bez płacenia podatków, stanowią „l’économie de la débrouillardise”, gospodarki pomysłowości, gospodarkę improwizacji i samodzielności, gospodarkę „zrób to sam”.

Typo-05

I właśnie w ślad za tym nowym nazewnictwem alternatywnej ekonomii należy dostrzec rolę towarzyszącej jej architektury i infrastruktury. W równym stopniu bowiem jej kształt to efekt wieloletnich – nie bójmy się tego słowa – kombinacji. Dodajmy, że wyjątkowo kreatywnych kombinacji. Trudno dziś wskazać twórcę pomysłowych mikrokiosków na kółkach, kiosków na gazety otwieranych jak książka czy najróżniejszych stelaży na kwiaty. Kto wpadł na pomysł, by suszarka służyła jako wieszak?  Brak nazwisk nie umniejsza funkcjonalności tych rozwiązań. W sytuacji, gdy brak odgórnych ustaleń, handlarze zmuszeni byli uruchomić swoją kreatywność nie tylko w dziedzinie sprzedaży, ale i zagospodarowania swojego stoiska. Kwestią sporną pozostaje estetyka, choć większość stoisk, kiosków, straganów prezentuje się naprawdę schludnie i przyzwoicie (czego już nie zawsze można powiedzieć o wystawianych na nich towarach…:).

To, co szczególnie interesuje nas w handlu ulicznym i targowiskowym, to ich rola jako przestrzeni interakcji. Krzysztof Herbst uważa, że razem z handlem obwoźny należą one do grupy aktywności najbardziej spontanicznych i zarazem konstytuujący miejski porządek:

(…) handel uliczny i targowiskowy to korzyść dla wspólnoty i źródło utrzymania wielu mieszkańców miasta. To samo dotyczy przybywających tu (zwykle drobnych) producentów i pośredników tworzących pomost między miastem a jego otoczeniem. Rynek i handel uliczny dostarczają bowiem produktów z regionu i z miejskich czy podmiejskich ogródków. (…) Bazary opisujemy jako miejsca barwne. Przyciągają przez swoją różnorodność i intensywność wydarzeń i doznań. Oferują kontakty spersonalizowane – zasadniczo odmienne od hipermarketu. Pełnią nie tylko funkcję zaopatrzeniowe. Są ponadto miejscem interakcji społecznych. Dla wielu odwiedzających stanowią rozrywkę, infrastrukturę kontaktów i atrakcję turystyczną. Podobnie jak z wieloma innymi cechami miejskiej lokalności – korzyści te są szczególnie cenne dla ludzi związanych z miejscem zamieszkania: osób starszych, opiekujących się dziećmi i innych. (…) Każda transakcja ma tu wymiar niemal osobisty. Łatwo porozmawiać o swoich problemach i uzyskać  poradę na dowolny niemal temat. Jest to możliwe dzięki sieci wzajemnych znajomości uczestników. W odróżnieniu do administracji, mieszkańcy postrzegają handel uliczny jako stały element pejzażu. Nawiązują kontakty osobiste, według których planują zakupy.

Dlugosz02

Piękną ilustrację tych zjawisk stanowi choćby seria fotografii „1915-80. Archiwum handlu ulicznego”. Z drugiej strony wizję tą dopełniają wieńczące książkę wywiady Anny Kaplińskiej-Struss z warszawskimi handlarzami. Żywa rozmowa, prawdziwi ludzie, autentyczne historie i rozbrajające poczucie humoru. Nie dziwi, że w pakiecie z warzywami czy książką dostajesz intrygującą pogawędkę, dobrą radę lub choćby serdeczne pozdrowienie.

J.Z.

Źródło zdjęć i grafiki: http://www.shadowarchitecture.org/
„Shadow Architecture. Architektura Cienia.
Część I – Handel uliczny”
red. Aleksandra Wasilkowska
Wydawca: Fundacja Inna Przestrzeń
Warszawa 2012