Spacer „Dobre Cechy Krakowa – szlakiem ginących zawodów w Krakowie”

7 i 8 maja spacerowaliśmy po Krakowie odwiedzając tradycyjne zakłady rzemieślnicze i usługowe. Spacery tematyczne „Dobre Cechy Krakowa  – szlakiem ginących zawodów w Krakowie” były częścią programu towarzyszącego wystawie „Tempus fugit. O czasie i przemijaniu” prezentowanej w Międzynarodowym Centrum Kultury.

_DSC6593

Spacer rozpoczął się przed budynkiem MCK (Rynek Główny 25). W kilku zdaniach opowiedzieliśmy o naszym projekcie i zarysowaliśmy tło historyczne rzemiosła w Krakowie. Na szczęście dla słuchaczy ta część została ograniczona do minimum – czekali na nas bowiem rzemieślnicy, którzy pomimo weekendu zaprosili nas do swoich pracowni! Na pierwszy ogień poszedł sklep Brokat wraz z mieszczącym się tam kiedyś zakładem tapicerskim. Pani Halina Furmanik z pasją opowiadała nam o tym, jak trudne i przyjemne zarazem jest doradzanie klientowi w wyborze tkaniny tapicerskiej. Zachwyciła nas pięknymi wzornikami tkanin, które wędrowały z rąk do rąk. Syn Pani Haliny, Łukasz Wenzel, dał nam się już wcześniej poznać jako osoba o niezwykłej wiedzy i darze snucia intrygujących opowieści o tajnikach tapicerstwa. Również tym razem uraczył nas licznymi anegdotami, a spacerowicze mieli szanse zadać mu pytania i uzyskać wyczerpujące odpowiedzi. Kolejnym punktem była Pracownia Krawatów „Janina”, gdzie Pan Tadeusz Mikuła i Roman Bilski po raz kolejny dowiedli, że o krawatach można opowiadać godzinami i bardzo łatwo od takiego szczegółu przejść do kwestii ogólnych, jak kondycja rzemiosła czy choćby polityka. Wśród uczestników spaceru znaleźli się Panowie, którzy w czasach swojej młodości właśnie w „Janinie” zaopatrywali się w krawaty i właśnie za ich sprawą uchodzili za trendsetterów. Na naszej trasie znalazła się ulica Stolarska, gdzie wspólnie wspominaliśmy zakłady fryzjerskie działające w Pasażu Bielaka (oba przeniesione) oraz nieistniejącą cukiernię słynącą w całym Krakowie z marcepanowych wyrobów. Choć Zakład Szklarskich miejsc Zbigniewa Świerblewskiego nie był otwarty w weekend, postanowiliśmy zboczyć nieco z trasy, by zatrzymać się właśnie przed tym miejscem i podziwiać zabytkową witrynę tego ponad 100-letniego warsztatu. Pan Zbigniew nie zawiódł i zgodnie z daną mi obietnicą zaparkował firmowy samochód przed zakładem (kto choć raz widział ten pojazd, wie doskonale, że jest to nieodłączny element wizerunkowy tego miejsca). Następnie skierowaliśmy swoje kroki na ulicę Szpitalną. Opowiedzieliśmy o Specjalistycznym Punkcie Naprawy Piór Wiecznych i jego twórcy, Marianie Gredze. Spacerowicze włączyli się do naszej opowieści wspominając Pana Gregę i jego anielską cierpliwość do piór. Zatrzymaliśmy się na dłuższą chwilę przy sklepie spożywczym „Witaminka”, gdzie my streszczaliśmy perypetie lokalowe tego miejsca, zwiedzający zapuszczali nieśmiało żurawia do środka, a koniec końców niektórzy skusili się na szybkie zakupy – czyżby opadali z sił w połowie naszej trasy?:) Idąc dalej ulicą św. Marka mijaliśmy witrynę Artystycznej Pracowni Kapeluszy M. Sell, która w nieznanych nam okolicznościach zamknęła swoją działalność kilka tygodni temu. Pomimo weekendu w progi swoje pracowni zaprosiła nas również Pani Maria Język, która przerwała szycie gorsetu, by opowiedzieć nam o swojej pracy. Odpowiedziała też na liczne pytania spacerowiczów – w końcu pracownia gorseciarska to jedno z tych miejsc, do których nie zagląda się często lub przypadkiem. Ruszyliśmy dalej, by zatrzymać się na ulicy Długiej przy wyjątkowej mozaice Piekarni i Cukierni Pani Moniki Binkowskiej. To doskonałe miejsce, by mówić o tym, że rzemiosło przekazane w ręce młodego pokolenia może zyskać nową twarz i stać się atrakcyjne dla nowych klientów. Nasz spacer zakończyliśmy w Cukierni Jagiellońskiej, gdzie przy kawie i ciastku rozprawialiśmy już w zupełnie luźnej atmosferze o tym, dlaczego tak często przeciętny krakowianin nie wie o tych maleńkich zakładach, dlaczego władze miasta nie chcą wspierać ich działań, dlaczego wreszcie w samym środowisku brak instytucji, która reprezentowałaby ich racje. Nie obyło się od wspomnień – wracały smaki, zapachy, ale i komiczne lub wzruszające sytuacje. Była to również szansa, żeby zakupić naszą książkę.

W tym miejscu chcielibyśmy bardzo podziękować wszystkim zakładom, które zgodziły się nas gościć pomimo weekendu, a szczególnie dziękujemy właścicielom, którzy swoim udziałem wnieśli niezwykły wkład w naszą opowieść. Dziękujemy również Międzynarodowemu Centrum Kultury, a szczególnie Pani Helenie Postawce, która była pomysłodawczynią spaceru.

JSch

Spacer prowadzili: Jadwiga Schütterly i Filip Skowron
Wsparcie merytoryczne i techniczne: Maciej Schütterly
Zdjęcia: Monika Chrabąszcz-Tarkowska


_DSC6661


 

_DSC6659


 

_DSC6647


 

_DSC6608

 

_DSC6620


 

_DSC6625


 

_DSC6631



_DSC6637



_DSC6641




_DSC6667


 

 



3 komentarze

  1. StudentWSE wrote:

    Jak ja uwielbiam to miasto 😉 Codziennie przechodzę różnymi szlakami na uczelnię i nigdy spacery po Krakowie nie są nudne, zawsze spotkać można coś innego, gdyż to miasto jest wyjątkowym miejscem 😉

  2. Albar wrote:

    Świetne zdjęcia! Wycieczka na pewno była bardzo udana 🙂

  3. Weron wrote:

    Kraków to piękne miasto, wycieczki tutaj zawsze są udane! 🙂