Kiedy praca nie cieszy, a ręce rwą się do pracy – zostań czeladnikiem!

Kurs Kaletniczy, zdj. M. Chrabąszcz (15)

Siedzisz przy biurku, wstukujesz kolejne dane do komputera, odbierasz telefony, starasz się być grzeczny, wciąż zabiegasz o dobre układy z szefem, współpracownikami i klientami – czujesz, że to o Tobie? Kluczowe pytanie: czy lubisz to, co robisz? Jeśli nie, czytaj dalej.

Wielu z nas odczuwa chęć zmiany swojego zawodu i realizowania się w zupełnie inny sposób.  Marzymy o porzuceniu biura i założeniu własnego interesu. Zaskakująco często zwracamy się ku pracy ręcznej, pociąga nas bezpośredni kontakt z materią, praca fizyczna, w której możemy dać upust swojej ekspresji. Część z nas może traktuje rzemiosło hobbystycznie, wypełnia tak swój czas wolny. Są i tacy, którzy decydują się na radykalną zmianę i wpływają na zupełnie nieznane sobie wody. Dla tych wszystkich jest ten artykuł. Opowiemy Wam o Kwalifikacyjnych Kursach Zawodowych (KKZ), o których mało kto wie dopóki się nimi bardzo dogłębnie nie zainteresuje. Wytłuśćmy od razu – dla leniwców, którzy nie doczytają do końca – kursy te są całkowicie bezpłatne i stanowią podstawę do podejścia do egzaminu technicznego lub czeladniczego.

D o ś w i a d c z e n i e  j e s t  n a j l e p s z y m  n a u c z y c i e l e m  ( C y c e r o n )

A opowiadać będziemy na przykładzie KKZ w zawodzie kaletnik organizowanym przy Zespole Szkół nr 3 w KrakowieO warunki, jakie należy spełniać jako słuchacz kursu pytamy Panią Marzenę Roszkowską, która jest opiekunem kursu: – Żeby zostać słuchaczem kursu trzeba mieć skończone 18 lat, ukończone gimnazjum lub szkołę ośmioklasową w starym systemie. Dlatego rozpiętość wieku jest u nas dosyć duża. Mamy na przykład sytuację, że w kursie uczestniczy ojciec i córka. Ponad to, należy przedłożyć zaświadczenia o braku przeciwskazań do wykonywania zawodu.

Kurs Kaletniczy, zdj. M. Chrabąszcz (12)

Choć często organizuje się kursy roczne a zjazdy odbywają się w każdy weekend, tutejszy program zakłada półtora roku zajęć. Organizatorzy zdecydowali się wyjść naprzeciw uczestnikom, którzy przyjeżdżają właściwie z całej Polski: – Kiedy okazało się, że chętni na kurs przyjeżdżają z Gdańska, Poznania czy Warszawy zdecydowaliśmy, że nie możemy im zabierać każdego weekendu i ustaliliśmy zjazdy co dwa tygodnie – tłumaczy Pani Roszkowska. Skąd tak duże zainteresowanie? Krakowski kurs kaletniczy jest jedynym tego rodzaju kursem w Polsce. Średnia wieku kursantów wynosi znacznie powyżej 25 roku, a zdecydowana większość z nich to ludzie o bardzo określonych celach, którzy chcą zdobyć uprawnienia do wykonywania zawodu, którego od jakiegoś czasu uczą się na własną rękę. Zdarza się też, że pracują już w warsztatach kaletniczych, ale chcą się podszkolić. Bywa, że marzą o własnym interesie albo robią to hobbystycznie, tylko na własne potrzeby.

Jak wyglądają zajęcia? Przedmioty teoretyczne to: technologia kaletnicza, materiałoznawstwo, podejmowanie i prowadzenie działalności gospodarczej, rysunek zawodowy, język obcy ukierunkowany zawodowo. Jak można się domyślać słuchacze zdecydowanie wolą zajęcia praktyczne, które stanowią niemal połowę z sumy godzin lekcyjnych. W tym czasie pod okiem doświadczonych kaletników i pedagogów, uczą się od podstaw samego szycia oraz kaletnictwa. Zaczyna się od breloczków, pokrowców, prostych portfeli, a kończy na torebkach, torbach i sakwach. Początkowo szyje się na zwykłych materiałach, potem na skóropodobnych, a wreszcie na skórze. – Bardzo zależy nam, by kurs był całkowicie bezpłatny więc zapewniamy wszystkie niezbędne materiały, ale nie możemy sobie pozwolić na szycie na skórze już od początku kursu, zresztą nie jest to konieczne. Z drugiej strony, uczestnicy bardzo często przynoszą swoje materiały i chętnie dzielą się z innymi – opowiada Pani Roszkowska. Kurs kończy się egzaminem, którego zaliczenie uprawnia do zgłoszenia się do Okręgowej Komisji Egzaminacyjnej z prośbą o skierowanie na egzamin czeladniczy.

Kurs Kaletniczy, zdj. M. Chrabąszcz (7)

Jak to się stało, że powstał taki kurs? Pani Marzena Roszkowska jest doskonale zorientowana w ustawodawstwie i to z jej inicjatywy w lutym 2013 r. ruszyła pierwsza edycja kursu. – Reforma Szkolnictwa Zawodowego z września 2012 roku zakłada możliwość kształcenia na kursach kwalifikacyjnych osób dorosłych przez placówki, które na co dzień szkolą młodzież w zawodzie. Praktycznie każda szkoła zawodowa czy technikum może się starać o organizację KKZ. Poza względami, o których szeroko już mówiłam, takimi jak wyjście naprzeciw osobom faktycznie zainteresowanym zawodem, wiąże się to z dodatkowymi pieniędzmi dla placówki, które są zagwarantowane przez jednostki samorządu terytorialnego. W naszym przypadku, poza kosztami prowadzenia kursu, udało nam się odremontować pracownię oraz zakupić kilka nowych maszyn. Kiedy pod koniec 2012 roku ogłoszono nabór na kurs, tak duże zainteresowanie było sporym zaskoczeniem. Chętnych nie brakowało również podczas drugiego naboru, a już teraz zgłaszają się chętni na kolejne edycje. Okazuje się również, że wbrew ogólnym opiniom o „wymieraniu” kaletnictwa, istnieje spore zapotrzebowanie na pracowników z takimi właśnie kwalifikacjami. W zawodzie kaletnika nie istnieje tzw. „nadwyżka” uprawnionych do jego wykonywania. Jest to zawód zupełnie niepopularny wśród młodych. Nawet Ci uczniowie, którzy właśnie Zespole Szkół nr 3 otrzymują podstawy pracy warsztatowej, nie kontynuują edukacji w kierunku kaletnictwa. Wybierają bardziej popularne zawody (sprzedawcy, fryzjera czy kucharza), po czym zasilają bardzo liczne grono bezrobotnych „z zawodem w ręku”. – Bardzo trudno nam przekonać najmłodszych do wybrania zawodów, na które jest rzeczywiste zapotrzebowanie. Dlatego właśnie KKZ otwierają wiele możliwości.

_DSC2867

Na Zespół Szkół Nr 3 składa się Gimnazjum przysposabiającego do pracy, Zasadnicza Szkoła Zawodowa  oraz Liceum Ogólnokształcące. – Nasze Gimnazjum ma specyficzny charakter i zakłada pracę warsztatową w różnych zawodach. Przyjmujemy uczniów, którzy z różnych względów nie radzą sobie w innych szkołach. Nasza szkoła ma bardzo kameralny, przyjazny charakter, dlatego wszystkie problemy, na które w innych szkołach zwyczajnie nie ma czasu, staramy się rozwiązywać na bieżąco, przede wszystkim przez rozmowę. Z kolei nadmiary energii u uczniów ukierunkowujemy właśnie na pracę – opowiada Pani Roszkowska. Na naszych zdjęciach możecie zobaczyć właśnie uczniów Gimnazjum, którzy byli szalenie mili, a drobne prezenty, które otrzymaliśmy jako pamiątki (breloczki i portfometki) wyszły właśnie spod ich rąk.

Niejako na podbudowie Gimnazjum działa szkołę wielozzawodowa, gdzie w jednej klasie młodzież szkoląca się w różnych zawodów na praktykach, uczy się wspólnie przedmiotów ogólnokształcących. Raz w roku wysyłana uczniowie wysyłani są na przeszkolenie zawodowe do Centrum Kształcenia Ustawicznego. – Z kolei praktyki odbywają się już u pracodawców. Najczęściej my pośredniczymy w znalezieniu zakładu, chętnego na przyjęcie ucznia. Praktyki są naszym zdaniem kluczowym wydarzeniem – młodzież ma szansę odnaleźć się w środowisku, staje się bardziej przedsiębiorcza i odpowiedzialna. Są i tacy uczniowie, którzy zupełnie nie radzą sobie w szkole, a doskonale odnajdują się w samej pracy.

Pozostaje nam serdecznie polecić to miejsce, bo jesteśmy najzwyczajniej urzeczeni. Po pierwsze, wyrozumiałym i mądrym podejściem do uczniów. Po drugie, determinacją w organizowaniu kursu dla dorosłych, kŧóry jak pokazuje frekwencja jest bardzo potrzebny. I wreszcie po trzecie, tą niezwykłą aurą, która unosi się wokół niewielkiego, zabytkowego budynku, w którym urządzono warsztat – w otoczeniu bujnej zieleni i monumentalnych drzew, w niczym nie przypomina on tradycyjnych szkół.

Zespół Szkół nr 3, ul. Harcmistrza Stanisława Millana 16, 30-610 Kraków

http://zso.szkola.pl/index.php?option=com_content&view=frontpage&Itemid=1

Szczególne podziękowania składamy na ręce Pani Marzeny Roszkowskiej.

Jadwiga Zając

Zdjęcia: Monika Chrabąszcz



One Comment

  1. […] mi nic innego jak chwycić się krakowskiej szkoły i zapisać na 1,5 roczny kurs :)))))))))))) TUTAJ możecie trochę o nim poczytać. Co drugi tydzień wstaję więc o 4 rano (albo i wcześniej), […]